małżeństwo,  miłość

Podpisaliśmy papierek

Kontynuacja naszej historii, pierwsza część tutaj >klik<

Już jako studenci, już oficjalnie jako para, ale bez statusu na Facebooku. Więc nie wiem czy się liczy, no, ale w każdym bądź razie – zakochani.

Żyliśmy sobie na tej pięknej planecie. Był to dla nas też „burzliwy” czas, ponieważ wiele się działo w naszych domach, a na zewnątrz też padało… No, ale mieliśmy dobry parasol!

Było dużo uśmiechu, śmiechu, szczypta romantyczności i talerze pełne jedzenia. Były wakacje, jedne, drugie i był czas by odwiedzić Pabla kraj! Hiszpania jest niesamowita. Niesamowite miejsca, ludzie, jedzenie, wszystko!

Niesamowity był też jeden z naszych spacerów, bo właśnie wtedy ustaliliśmy datę naszego ślubu.

„To będzie za rok” – oboje stwierdziliśmy.

Był to początek września… Naszym zadaniem było „oswajanie” ludzi z tym faktem, dwoje młodych blond włosych ludzi, nie mających kasy i uwaga „nie znających życia”- chce się hajtać. Niektórzy nas wyśmieli, niektórzy wsparli. Najważniejsze, że my słowa dotrzymaliśmy.

Oficjalne zaręczyny jednak odbyły się już w Polsce, pewnego mroźnego wieczora. Zdradzę tylko dwa słowa z tego wieczora – było cudownie. Od tamtej pory już pani narzeczona!

Także zostało nam pół roku do tego naszego września! Zaczęła się organizacja ślubu i wesela. „Pomogła mi” moja dusza organizatorki, czułam się jak ryba w wodzie. Załatwianie tych wszystkich spraw było tak bardzo przyjemne!

Przy planowaniu wielkiego dnia, nie mieliśmy grosza, ale mieliśmy chęci i wiarę w to, że Bóg jest z nami. Pokazał nam to w każdym możliwym aspekcie. Powoli obserwowaliśmy jak zaopatrzał nas i nagle mieliśmy te pieniądze na ślub!

Do tej pory nie wiem, jak w tak krótkim czasie, można tyle załatwić. Kupić wymarzoną suknie, obrączki, garnitur, zorganizować wesele, florystkę do kościoła, odbyć nauki przedmałżeńskie, zaprosić rodzinę, zamówić tysiąc innych rzeczy, a przy okazji nie zwariować.

Jednak nie było łatwo, o nie. Powiedziałabym nawet, że czasami bywało za trudno, ale – warto było. Warto było być w Bożym planie! Warto było czekać na tego jedynego, a on na tą jedyną. Dla nas najważniejszy był, jest i będzie Pan Bóg. Gdybyśmy Go nie znali, nie poznalibyśmy też siebie. Niesamowite jest to, że teraz jako mąż i żona idziemy drogą, która zaplanował dla nas Pan… W czystości i szczerej miłości!

A dzień ślubu był dla nas deszczem ogromnej łaski i miłości. Gdy tylko go wspominam (a często to robię) rozmarzam się… Moment, gdy mój tata prowadził mnie do ołtarza, w tle „połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu”, mój wtedy jeszcze przyszły mąż ze łzami w oczach. Był to jeden z najpiękniejszym momentów w moim życiu! Odkrycie welonu. Uwielbienie. Przysięga. Po prostu ogrom łaski i miłości…

Prosta historia, nas dwoje z 7,6 mld ludzi. Prosta historia, jednak dla nas najważniejsza.

Mrs Kinga Adamiec

 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *